logo lisc
flagi pl de nl en

Księga gości

pZUoEBurFuxhjosTCAp : TvsYwbBckdQf
2013-06-15 12:53:50
Hahahaha. I\'m not too bigrht today. Great post!
LqweKqihtLO : PCHUwQxaGrUeJoGL
2013-06-15 13:44:00
I have frineds in CA in the Bay Area and in SoCal- and a good frined of mine is from Milwaukee- maybe his mum could put you guys up there if you need it..My dad is in Portland in the high desert, about 45 minutes from Bend (near Smith Rock), so let me know if you need to crash with him at his place- hee2€™s got room. If any of this is useful let me know and Ie2€™ll provide contacts and make some calls.
dLErsNxhRyLN : DOVWXmnsx
2013-06-15 14:39:18
The voice of rtaoinality! Good to hear from you.
RZaprTil : BOWxkVNZTwpCuwBtcc
2013-06-15 16:06:56
They\'ve hit it on the head. Love those stackable slleabae storage bins or duffle bags! You will want to store everything in them and also identify a common area to put all of these items you could use for camping so that this gear is self-sufficient. Try to eliminate ANYTHING you have to borrow from your house when you go camping. You\'ll be adding stuff all the time, anyway.This means you have less chance of forgetting something. Then when you go camping grab the bins and bags from that special area. Then all you need is to pack some clothing and either pack some food or buy it near your destination and off you go. Trying to remember all those things you need from the house will make preparation and storing a LOT more time-consuming. Plus camping gear tends to be less wieldy and stows better anyway. This way all the stuff stays in the bins and you just have clothing to return and you bring the foodstuffs back in the home and the rest of the stuff just gets restacked.Then you are done quickly! Now it will take you less time to get to reviewing those pictures and calling friends about the good (and bad) times you\'ve just had.In my corner of the garage I have RV stuff, Camping stuff and Backpacking stuff. All in the same area easy to find and ready to go. It\'s in bins, duffle bags or setting on a multiple shelf unit.Reply With Quote
wVRVNjDKHFyeZHyMm : BZHlwIIRgTlVmAo
2013-06-15 18:43:01
Kri / Na początek muszę przyznać, że od czasf3w „Dziennika…” masz we mnie wierną fankę, Marto xD (a może Atram? Ale to chyba nie robi rf3żnicy, skoro „Atram” to „Marta” od tyłu). Miałam cichą naedziję, że coś jeszcze napiszesz (Y U NO BLOGGING?!?), a gdy zobaczyłam ten tekst, to pomyślałam, że właściwie nie będzie czego krytykować ^^. Wiele się nie pomyliłam. Teraz niestety czekać będę musiała na „Bliznę” do końca czerwca… Ech, taka dola fana…Chyba muszę uprzedzić, że lubię się czepiać dla samej sztuki czepiania. Podejrzewam, że dałoby się wyplenić ze mnie zamiłowanie do nieużytecznej sztuki, ale jedna mniej czy więcej już nie robi rf3żnicy.Wybacz niedyskretne pytanie, ale jesteś dyslektykiem? Bo oprf3cz „pułkf3w piechoty” było parę błędf3w, ktf3re Word nie podkreśla na czerwono, jak np. „kilku sekundowe”, „na przeciw”, „psia krew”, „prze ze”, „na przf3d”, „nie trafne” – to wszystko pisze się razem, a u Ciebie raz jest tak, raz tak.Przecinki mnie denerwowały – ale tak naprawdę one chyba tylko mnie wkurzają. Najczęściej były tam, gdzie nie powinny, czasem brak ich było tam, gdzie powinny być. Dosyć częste także były błędy typu:„– Długo kazał pan na siebie czekać. – Przełożył trunek do lewej ręki, wysuwając ku gościowi dłoń.” – po wypowiedzi nie powinno być kropki (tak samo jest z przecinkami), za to zdanie należące do narratora zaczyna się z małej i ono właśnie kończy się kropką albo przecinkiem.Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że żarf3wka się „przepala”, a nie „przypala”, a także mamy „drewno” w kominku, a nie „drzewa”. Z kolei z cyklu „masło się zmaśliło” było „Daniel cofnął się krok w tył” – chyba powinno być „Daniel cofnął się o krok” albo „Daniel zrobił krok w tył”. Dziwnie brzmiała także „bezwyrazowa twarz” – normalne „twarz bez wyrazu” pewnie by wystarczyło.„Do jedzenia musi panu wystarczyć światło z kominka” – tu właściwie nie ma błędu, ale musiałam to zdanie przeczytać dwa razy, żeby zorientować się, że gospodarz nie chce, żeby Daniel zeżarł światło z kominka ^^. Może trzeba to złożyć na karb mojej niedomyślności.„Usytuowano je naprzeciw łoża, co uważano za dość niewskazane” – to wygląda tak, jakby ten sam podmiot usytuował, co uważał, ale z kontekstu można wywnioskować, że chodziło o kogoś innego.Poza tym wszystkim, parę sformułowań jest dla mnie nie tyle błędnych, co irytujących, niepasujących, np. „W jego obecności czuło się wyraźnie niepewnie…” „…wręcz nieznośnie następując na własną przestrzeń prywatną”, „…zaplątawszy stopę o fałd narzuty…” czy „Poszukująco przesunął palcami po ścianie…”.Jednak tego wszystkiego dużo nie jest i wydaje mi się, że przeciętnemu czytelnikowi nie przeszkadza specjalnie parę bykf3w. Zresztą, wystarczy jedna beta, ktf3ra to wszystko wyłapie.Co do całej reszty…Jak zobaczyłam, że akcja dzieje się w Polsce, to aż odetchnęłam. Nie rozumiem, po co bohaterf3w umieszczać w innym kraju, jeśli nie ma się chociaż jednego mocnego powodu albo serii małych (powodzikf3w xD)? Jak widać, Stochoccy już z nazwiska mi się spodobali. Jak dla mnie dziwne imię ma jeden z głf3wnych bohaterf3w – Ksawery… Wtedy był Olaf, teraz Ksawery… Ale to nie przeszkadza.Od razu się ucieszyłam, gdy zorientowałam się, że będzie o duchach. Co prawda „Supernatural” wpadł mi do głowy, ale tak poza tym skojarzeniem to wreszcie jakaś odskocznia od zwyczajnych romansf3w. Dobrze, że jest to głf3wny wątek, a romans nie wcina się w połowie i nie zabiera całej fabuły, bo inaczej nici byłyby z napięcia… A napięcia jak dla mnie jest tutaj dużo, zarf3wno jeśli chodzi o wątek z duchami (a może właściwszy byłby „niepokf3j”?), jak i przede wszystkim napięcie między głf3wnymi bohaterami. Ja stety niestety wolę tę specyficzną atmosferę między bohaterami niż na przykład zwykły opis seksu.Uwielbiam, po prostu uwielbiam Twoich bohaterf3w (zresztą to zazwyczaj na nich i na ich dialogach bazuje akcja) . A na Aarona (kolejne dziwne imię) to raczej słf3w mi brakuje… Cf3ż na to poradzić, po prostu trafia w me gusta xD. Nawet stereotypowe postacie ciotki i wujka nie przeszkadzają, bo zresztą temu właśnie mają służyć.Język… Pomaga wciągnąć się w fabułę, czyta się płynnie, gładko; poza tym dialogi… Podejrzewam, że przesadziłabym mf3wiąc, że to majstersztyk, ale zdecydowanie są najlepszą częścią opowiadania, przynajmniej według mnie. Poza tym widać wielką rf3żnicę w sposobie wysławiania się prawdziwego Ksawerego a Aarona, co jednocześnie pozwala po trochu odgadywać, o co tutaj chodzi – bardzo lubię takie niby-drobnostki. Z kolei zdziwił mnie grzeczny, bardzo podobny do języka gospodarza domu sposf3b wysławiania się głf3wnego bohatera, ktf3ry przecież żył w naszych czasach. Daniel nawet gdy się oburzał, mf3wił „Co pana nagle napadło!”, nie porzucając formy grzecznościowej ani nie przeklinając. Ale chyba właśnie przez to upodobnienie do wypowiedzi Aarona dłużej zajęło mi zorientowanie się, że to właśnie Aaron nie mf3wi w sposf3b, w jaki dzisiaj rozmawiają młodzi ludzie (zaczęłam się domyślać po „ciotuni”, ktf3ra ni w cholerę nie pasowała mi do dzisiejszych czasf3w). Tak więc chyba wychodzi to na dobre opowiadaniu ^^.„Ujęcie w ten sposf3b jego umiejętności, zatrwożyło go tak bardzo, że zaczął wszystkich naokoło traktować z dużą podejrzliwością, nie potrafiąc rozrf3żnić kto już umarł, a komu zostało jeszcze trochę czasu” i „Słychać było tykanie zegara i brzęczenie jakiegoś owada, co oznaczało, że świat jednak nie zamarł w oczekiwaniu na dalszy rozwf3j sytuacji” – te dwa zdania wyjątkowo mi się spodobały .Jest oczywiście klamrowa kompozycja, no a jakże. Zaczyna się z wejściem Daniela do domu, a kończy wyjściem, co chyba dobrze wpływa na niby-ponury i niezwykły nastrf3j, ktf3ry podejrzewam, że miał się kojarzyć z samym domem. Na początku myślałam, że będzie więcej retrospekcji Daniela ze spotkań z innymi duchami, ale w gruncie rzeczy to by chyba tylko zdekoncentrowało czytelnika, a tak czy siak nie było potrzebne do fabuły.Nie jestem zbyt dobra w pochwałach, to nie będę się już więcej rozdrabniać. I tak mam akurat mf3zg przeorany Quinem i piszę nieskładnie, ale chciałam ten komentarz dzisiaj wystawić.Wiesz, co mi się marzy? Chociaż parę stron, chociaż dwie krf3tkie historyjki opisujące, co się działo dalej z bohaterami z „Dziennika…” i „Z duszą na ramieniu”. Takie dla pokrzepienia serc xD. No ależ oczywiście nic na siłę, to tylko sugestia .Pozdrawiam,Kri
@